Dzisiejszy dzień przeminął spokojnie. W szkole nic ciekawego, miałem nadzieję, że będzie zaliczenie ale nie było. Po szkole pojechaliśmy z kumplem do myjni, żeby ten mógł umyć swoją bryczke. Następnie pojechaliśmy na drugi koniec miasta w poszukiwaniu bankomatu banku Millenium. Kolega miał aktywować kartę swojego taty. Gdy dojechaliśmy na miejsce tak na prawdę nie wiedzieliśmy, gdzie maszyna dokładnie się znajduje, szukaliśmy jej chyba z dobre pół godziny, oczywiście bez rezulatatu. Mieliśmy wkońcu to "olać" i pojechać wreszcie do domu, kiedy wpadłem na pomysł. Mówię, skoro mam telefon z internetem, to czemu by z niego nie skorzystać. Nie zastanawiając się wyjąłem go z kieszeni i w adresie wpisałem zumi.pl a następnie Bank Millenium, Lublin. Elektronika mnie nie zawiodła, gdyż na wyświetlaczu ukazała się nazwa ulicy, na której właśnie się znajdowaliśmy a obok niej numer budynku, więc bez problemu zlokalizowaliśmy bankomat. Gdy już tam doszliśmy okazało się, że maszyna znajduje się za wielkimi, szklanymi drzwiami a one były zamknięte.... noż cholera pomyśleliśmy sobie - kumpel obok budynku szukał bankomatu. Ja patrzę a tam w drzwiach czytnik kodów magnetycznych z kart. Myśląc chwilę mówię mu, że tutaj trzeba chyba przeciągnąć kartą i wtedy drzwi się otworzą. Na to jego reakcja "nie... napewno nie, nie możliwe, na bank nie..." no spoko - myślę sobie, jak chcesz. I w sumie guzik załatwiliśmy, wróciliśmy do domu. Siedząc i pijąc herbatkę coś mnie podkusiło, żeby to sprawdzić i dowiedziałem się od "wujka google.pl", że rzeczywiście miałem rajcę. Drzwi otwierają się po przeciągnięciu kartą po czytniku... no cóż, tak czasem bywa.